<<
>>

TWORCZOSC JAKO SRODEK, TWORCZOSC JAKO ZAGROZENIE Goralski Andrzej

Jaki jest swiat? Czy najlepszy z mozliwych?

Przewaza poglqd, ze nie, ze mozna ten swiat - chocby lokalnie, moze czqstkowo - doskonalic.

Jaki jest czlowiek? Czy najgorszy z mozliwych?

Nie, takze dlatego, ze jest tworczy.

I dlatego rowniez, iz poprzez swq tworczosc zmierza do swiata doskonalenia.

Jednakze jest tu pewna trudnosc: dqzenie jest bowiem pochodnq i wizji, kierujqcej poczynaniami, i okolicznosci oraz warunkow, ktore poczynania te ograniczajq. Stqd wielorakosc prob i ich niezmierna roznorodnosc. A nawet wzajemna przeciwstawnosc, rodzqca anihilacje.

Przyjrzyjmy siq zarysowanemu stanowi rzeczy, zarazem oglqd ten ograniczajqc.

  1. Rzeczywistosc, ktorq postrzegamy, jest niepelna i w znacznym stopniu chaotyczna. Czqstkowosc tq i niespojnosc przezwyciqzamy nadajqc rzeczywistosci sens. Zasadniczym do tego narzqdziem jest jqzyk, porzqdkujqcy i uprzystqpniajqcy swiat rzeczy i zdarzen.

Jqzyk nadajqcy sensy jest pochodnq indywidualnosci tworcy sensu. I w tej swej roli nie jest bytem spolecznym. Jednakze jqzyk sluzy takze do komunikacji, takze sensow, stajqc siq bytem wspolnym. Jako taki jest zarazem dowolny i obowiqzujqcy. Nazwanie, nominacja rzeczy jest dowolna, klasyfikacja, kawalkowanie rzeczywistosci i kreowanie na tej drodze bytow - nie. Jest bowiem dziedzictwem kultury, jako, ze kazdy jest od urodzenia sygnatariuszem pewnej umowy jqzykowej, a tym samym - okreslonego sposobu postrzegania zjawisk i zdarzen, a wiqc i ksztaltowania swej i swego krqgu kultury

Fenomen ten jest dobrze widoczny wowczas, gdy porownamy istotnie odmienne jqzyki. Oto na przyklad, jest dla nas oczywiste, iz istniejq terazniejszosc, przeszlosc i przyszlosc. Dla amerykanskich Indian Hopi oczywistosc ta nie ma miejsca - w ich jqzyku brak jest zarowno czasu przeszlego, jak i czasu przyszlego, Wszystko jest terazniejsze, a poszczegolne jej realizacje rozniq siq jedynie dlugotrwalosciq trwania.

  1. Czlowiek jest wiqc tworem kultury, w ktorej zaistnial.

Gdy jest to kultura zysku, zysku dla zysku, zysku za wszelkq cenq, wowczas zachodzq w swiecie ludzi zjawiska takie, jak to, ktore ostatnio przezywa caly niemal swiat: kryzys.

Kryzys czego przede wszystkim? Zaufania. Wiary w przewidywalnosc swiata i moznosc bezpiecznego w nim trwania.

Zewnqtrznym, wymiernym wskaznikiem zaistnialego stanu rzeczy jest prosty fakt: oto wartosc aktywow gospodarczych rejestrowanych na gieldach wiosnq tego roku znacznie przekraczala astronomicznq wielkosc 100 bilionow zlotych, by na jesieni 2008 zmniejszyc siq niemal o polowq.

Gdzie podzialy siq te niemale w koncu pieniqdze, rownowartosc piqcdziesiqciokrotnosci rocznego dochodu narodowego mego kraju?

Najprostsza z mozliwych odpowiedzi kresli prostq perspektywq: z pieniqdzmi tymi jest tak, jak ze znikajqcymi w sztuczce magika przedmiotami: nigdy ich nie bylo! To sztucznie wykreowane przekonania o wartosci istniejqcych akcji sprawily, ze inwestorzy gieldowi byli sklonni placic za te akcje sumy wspolmierne do oczekiwanych zyskow.

Okazalo siq jednak, ze skarb papierowy nie jest tozsamy z majqtkiem realnym.

Stracili wiqc, i to niemalo, ci inwestorzy, tacy jak niektore fundusze emerytalne, rosyjskie i chinskie banki, czy norweskie miasta, ktorzy na fali rynkowej euforii zakupily wycenione na setki miliardow dolarow obligacje oparte na nierzetelnie ocenionych i niemozliwych - jak siq dobitnie okazalo - do splacenia amerykanskich kredytach hipotecznych. Wiqkszosc tych obligacji ujawnila swe prawdziwe oblicze - jest nadajqcq siq do przemialu makulaturq.

Polska i polskie instytucje finansowe nie ucierpialy zbytnio. Jednakze nie zawsze tak bqdzie. Skqd przekonanie o potrzebie radykalnych regulacji prawnych, gwarantujqcych bezpieczne funkcjonowanie wszelakich funduszy celowych.

I jakies ograniczenie tych form tworczosci lub, lepiej, „kreatywnosci”, ktore materializujq siq w pomyslach i realizacjach „kreatywnej” ksiqgowosci lub w czystej, lecz „kreatywnej” spekulacji, trafnie odczytujqcej niedostatki ludzkich ocen.

  1. Przejdzmy do swiata polityki, a takze jego otoczki, a wiqc na przyklad mediow.

Czyniqc to odrzucmy gloszonq przez niektorych myslicieli tezq o zmierzchu, a nawet o zaniku poslannictwa inteligencji.

Przeciwnie - sqdzimy, iz ma ona wciqz do odegrania donioslq rolq, a to jako rzecznik swoistosci narodowych i zarazem dziedzic uniwersalnych skladnikow europejskiej tradycji kulturowej i cywilizacyjnej.

Sqdzimy rowniez, iz istotnq kontynuacjq i wazkim rozwiniqciem wybranych, lecz podstawowych skladnikow tej spuscizny jest postawa uniwersalistyczna.

I z tych wlasnie pozycji zauwazmy, iz jest ona wlasciwa rowniez dlatego, ze tworzy wartosci pozwalajqce podejmowac wyzwania wspolczesnosci, a wsrod nich wyzwania narzucane przez kulturq doraznosci, z jej charakterystycznymi przejawami, bqdqcymi niekiedy realizacjami swoistej tworczosci, takimi jak tymczasowosc, chwilowosc, powierzchownosc, czqstkowosc, natychmiastowosc, prostactwo, nadmierne zesrodkowanie na doczesnosci i zaniedbanie tego, co stale i wieczne, egotycznosc, brak milosci, umilowania swiata, troski o jego dobre trwanie, postawa „po nas chocby potop”, chwytanie chwili i pozoru, zaniedbanie cnot, brak wrazliwosci na wartosci, niedostatek wysilku ich osiqgania, fragmentarycznosc zycia, kastowosc, to jest zamykania siq w wyraznie okreslonych ramach bytowania, tworzenia ulud znaczenia i hierarchii, krzykliwosc, zbytnie zaufania do efektu, niewrazliwosc na subtelnosc i stonowanie, arefleksyjnosc, krokowosc, to jest dzielenie trwania na czqstki, atomizacja przezyc, brak nici przewodniej egzystencji, bredniactwo, czyli zgoda na nieprawde jako srodek do dzialania i jako metode dzialania, nachalnosc, narzucanie swiatu swego, braku wrazliwosci na dobro innych, niewrazliwosc na skutki wlasnych dokonan, czy wreszcie brak pokory wobec tajemnic.

Warto - sqdzimy - zestawic powyzsze z dobrze znanymi, a wartosciowymi elementami postaw, takimi jak wspolnotowosc i rzeczywisty, wieloraki umiar.

Czyniqc to nie da sie nie odniesc sie do glownych dylematow wspolczesnosci i jej aporii.

Takze tych, ktore obserwujemy w dziedzinie polityki i tworczosci jej sluzebnej.

  1. Przyjmijmy polowanie za istote metafory o tych rodzajach tworczosci, ktore sq urzeczywistniane pomocniczo, jako srodek do osiqgniecia celu nie zwiqzanego z zasadniczymi wartosciami - prawdy, dobra, piekna - wokol ktorych budowany jest gmach dokonan rzeczywiscie tworczych.

Odniesienie to bedzie wlasciwe dla analiz przejawow kreatywnosci w takich dziedzinach jak rynki finansowe, polityka, terroryzm, imperialne zapedy i wojny.

Zacznijmy od faktow podstawowych.

Oto w kraju wielkosci Polski ginie rocznie podczas polowan ponad pol miliona zwierzqt. Jednoczesnie coraz rzadsze w swiecie zwierzqt staje sie to, do czego prawo ma nie tylko czlowiek - starosc i naturalna smierc. Zabite zwierze mozna sprzedac, wiec zwierzeta sq zabijane. Zas slawetna „gospodarka lowczych” sprowadza sie do troski o utrzymania przy zyciu stada podstawowego, niezbednego dla reprodukcji obiektow przyszlych polowan.

Jednoczesnie tworzone sq usprawiedliwienia i uzasadnienia.

Jak na przyklad mit mysliwego jako opiekuna zwierzyny. Bo przeciez dokarmia jq zimq, nie szczedzqc srodkow i wysokiej jakosci paszy. Z jakim skutkiem? Czesto innym od deklarowanego: oto zwierzyna lowna, na przyklad dziki, reagujq na nadmiernq obfitosc pozywienia, wyraznie przekraczajqcq gwarantowane przez przyrode od setek i tysiecy lat dostateczne do bezpiecznego przetrwania minimum, nadmiernq aktywnosciq prokreacyjnq, co powoduje, iz zdarza sie coraz czesciej - wbrew elementarnej etyce, takze lowieckiej - zabijanie zwierzqt ciezarnych.

Inny mit, ktory jest podtrzymywany, to postac mysliwego szanujqcego prawa zwierzqt. Jak na przyklad tego, ktory nie strzela do nich przy pasnikach. To prawda, jednoczesnie jednak wolno zabic zwierzyny zwabionq jadlem do tzw” necisk”, czyli miejsc w ktorych wylozono pokarm wabiqcy.

Jeszcze inny mit to idea polowania jako pola walki, rywalizacji ze zwierzeciem.

Jakze odlegly od rzeczywistosci, w ktorej zapraszane na polowania prominentne osoby potrafiq ustrzelic jednego dnia wielosc dziesiqtkow bazantow, przygotowywanych do tej egzekucji w utrzymywanych przez mysliwych osrodkach hodowlanych.

Kolejny mit to mysliwy - dobroczynca przyrody. Dobroczynca z tej racji, ze reguluje relacje, ograniczajqc nadmierny rozrost stad. Dobroczynca, bo zastepuje inne, wczesniej wytrzebione drapiezniki. Ze skutkiem podobnym jak w przypadku „recznego” sterowania gospodarkq.

Zabijanie jest jednak drastyczne. I tu na odsiecz przychodzi jezyk, pomocny w utracie wrazliwosci i nabywaniu jej braku. Nie ma juz krwi, jest natomiast „farba” Celuje sie zwierzeciu nie w serce, lecz w „komore” Zwierze okaleczone postrzalem w konczyny jest trafione w „badyle” Zwierzece organy trawienne to „miekkie” „Zestrzal” to slady krwi lub tresci zolqdka pozostawione przez uciekajqce a ranne zwierze. Strzela sie do zwierzecia bqdqcego w ruchu, bowiem dopiero wtedy percepcja zabijania zostaje przesloniqta przez podziw dla „mistrzowskiego strzalu”.

Calosc zarysowanego obrazu sklada siq na anachroniczny kult mqskosci, dobrze odziany w slowa i pojqcia. Na obszar w ktorym uwolniona zostaje zwierzqca skladowa natury czlowieka. Obszar panowania, wladzy i dominacji.

Zle siq dzieje, gdy tworczosc jest obszaru tego sluzebnym.

  1. Jak temu przeciwdzialac, jak eliminowac zle zastosowania tworczosci?

Przede wszystkim skrajnq nieufnosciq wobec wszystkiego, co - jak w przywolanych poprzednio przykladach - jest realizacjq tworczosci jako srodka.

Prawda, sq przypadki pozytecznosci tego rodzaju odniesienia. Na przyklad wtedy, gdy tworczosc jest srodkiem do przezwyciqzenia blqdu, indywidualnego, grupowego lub gatunkowego.

Jednakze sq i inne oblicza tworczosci - narzqdzia osiqgania tego, co w kazdym z nas jest wciqz silnie obecne, jak na przyklad potrzeby panowania nad swiatem.

Zqdajmy wiqc od tworcow swoistej bezinteresownosci, tego, by ich dzialanie bylo w pelni autoteliczne, warunkowane potrzebq i pragnieniem urzeczywistniania jedynie tego, co prawdziwie czlowiecze.

Pomocnym w ocenie bliskosci do tego idealu moze byc odniesienie zamierzen - rowniez tych tworczych - do swoistego probierza slusznosci, kreslonego uwzglqdnieniem wielosci komplementarnych cech kazdego dokonania rzeczywiscie cos kreujqcego.

Pytajmy wiqc:

Czy to, co zamierzylem, przyniesie zarazem nowe i cenne?

Czy dokonanie tworcze okaze siq zarowno srodkiem do trwalego wyrazenia siebie, jak i srodkiem do uzewnqtrznienia osiqgniqtego czlowieczenstwa?

Czy moja tworczosc bqdzie buntem szczegolnym tym, ze znalazl swojq miarq?

Czy zamierzone dokonanie tworcze jest ogniskiem zwierciadla marzen - mego, naszego, waszego?

Czy jest tak, ze - do aktu tworczego przygotowujqc siq - dokonalem udatnie przeprowadzonego dialogu z przeszlosciq, z otrzymanym dziedzictwem?

Czy to, co uczyniq, bqdzie probq formowania przyszlosci, przy czym takq, ze stanie siq ona krystalizacjq jej sladu?

Czy me zamierzeni tworcze okaze siq czynnikiem urzeczywistnionego trwania?

Czy w mej tworczosci dostatecznie obecny jest duch czasu i miejsca?

Czy - realizujqc akt tworczy - dokonalem cichej, skupionej medytacja prawdy, dobra i piqkna?

Czy jest tak, ze takze i ten akt tworczy rodzi siq z natchnienia radosnego wolnosciq Innego?

Czy zasadna jest nadzieja, ze to, co dokonam, stworzy wzorzec postqpowania?

Czy zasluzq, by orzeczono, iz tym, co uczynilem, przyczynilem siq do realizacja i do zwielokrotnienie juz osiqgniqtego potencjalu czlowieczenstwa?

I wreszcie, na koniec:

Czy me dokonanie tworcze jest sluzebne wobec idei ujqtej w ryzy odpowiedzialnosci?

<< | >>
Источник: Коллектив авторов. Мировоззренческие и философско-методологические основания инновационного развития современного общества: Беларусь, регион, мир. Материалы международной научной конференции, г. Минск, 5 - 6 ноября 2008 г.; Институт философии НАН Беларуси. - Минск: Право и экономика. - 540 с.. 2008

Еще по теме TWORCZOSC JAKO SRODEK, TWORCZOSC JAKO ZAGROZENIE Goralski Andrzej:

  1. ДЫЯЛОГ КУЛЬТУР - ЖЫЦЦЁВАЯ ПАРАДЫГМА СУЧАСНАСЦІ Уладыкоуская Л.М.
  2. Пример 10.7 УМЕНЬШЕНИЕ ВЛИЯНИЯ ОЦЕНОЧНЫХ УСТАНОВОК ПРИ ОЦЕНКЕ РАБОТЫ: «ПЕРЕТАСОВАННЫЕ» ХАРАКТЕРИСТИКИ ШКАЛЫ
  3. Глава вторая КРАТКАЯ ИСТОРИЯ И ХАРАКТЕРИСТИКА ШКОЛЬНОГО ТЕАТРА
  4. Литература
  5. ИСТОЧНИКИ
  6. ТЕМА 11 Империя на Востоке: Арабский халифат
  7. Рассказ о походе Хулагу-хана на Багдад, обращении гонцов между ним и халифом и исходе тех обстоятельств
  8. ТЕМА 10 Византия и Балканы в VШ-Xвв.
  9. СИМЕОН (Симеон Великий) (864? — 27 мая 927)
  10. ИКОНОБОРЧЕСТВО
  11. Иконоборство
  12. ТЕМА 9 Византия в VIII-X вв.
  13. СЕРЕДИНА IX в.
  14. КЛЮНИЙСКАЯ РЕФОРМА
  15. КЛЮНИЙСКИЙ ОРДЕН
  16. КАПЕТИНГИ (Capetiens)